STWÓRZMY GŁÓD – BĘDZIE CUD………………..GOSPODARCZY!

„/…/- Fajny film wczoraj widziałem.
– Momenty były?
– Masz…
– A najlepiej to /…/”
Ale momenty zostały na dłużej i wcale nie chodzi o pamięć fabuły tylko o wirusy. Wirusy w moim osobistym oprogramowaniu. Cała historia jest fascynująca od kuchni. A zaczęło się to już dość dawno.
Bracia Lumiere „Wjazd lokomotywy na stację w La Ciotat” dokument filmowy (1896). Potem sukces rynkowy firmy Pathe Freres i … „- Kino, kino przyjechało!!!…” A za kilka godzin w zaciemnionej sali:
„ /…/- Para – buch!
– Koła – w ruch! /…/” i przerażenie, popłoch wśród widowni. Światła publiczność zrywa się z foteli pod naporem… ożywionego obrazu stalowego potwora kolei żelaznej.
Obrazy przesycone informacją atakują nasze zmysły i wzbudzają emocje.
Prosta sprawa. Prosta sprawa?
Biało-czarna fotografia. Kino nieme i pianola. Kino dźwiękowe. Fotografia barwna. Stereofonia 1925. Kino z ekranem panoramicznym.. Kwadrofonia 1970. Jeszcze wzmocnienie obrazu IMAX 3D. Dolby Surround 1982. Digital Theatre System 1996 i ekran. Nie, cztery ekrany na raz. I cztery projekcje w tym samym czasie. (To tak w ramach demokracji i swobody wyboru.) A wszystko w restauracji. No, może dokładniejszym nazwaniem jest bar szybkiej obsługi typu McDonald czy KFC. A w reszcie ostatni krzyk mody i „nobilitująca” oferta dla bogaczy – miłośników kina: bilet plus 100% dopłaty, czyli program VIP ze szwedzkim stołem po środku. A wszystko to „Movie-Popcorn-Cola Brain Programming System of Advanced Market Control”- stwórzmy głód, będzie cud… gospodarczy.
Za jaką cenę?
Proces zaczyna się na widok jedzenia, od zapachu złapanego w nozdrza, od dotknięcia nagrzanego słońcem owocu. Od wyobrażenia lub wspomnienia wielkiego, wielobarwnego ciastka ze śmietankowym kremem i południowymi owocami lub dymiącej ciepłem i bukietem zapachów porcji argentyńskiej wołowiny. Tak uprzedzony mózg włącza odpowiedni program i urzeczywistnia jego dyrektywy z pełną wytrwałością i konsekwentnie aż do końca („para-buch! Koła-w ruch!) – sygnał-bodziec o treści rozpoznanej jako „pokarm” aktywuje ośrodki korowe mózgu, one przekazują dalej interpretację do niższych pięter układu nerwowego i podwzgórza, które uruchamia hormony i łącznie razem uruchamiają” odpowiednią linię produkcyjną”, której zadaniem poprzez użycie odpowiednich enzymów jest strawienie pożywienia, wchłonięcie pochodzących z niego składników odżywczych i przyswojenie ich przez organizm, czyli uczynienie swoimi, częścią siebie. W organizmie służącym jako narzędzie uzewnętrzniania ludzkiego ducha i udostępniania mu możliwości działania w materii panuje szczegółowo określona hierarchia. Zgodnie z nią ośrodkowy układ nerwowy, a w skrócie mózg, ma pierwszeństwo w dostępie do energii.
Ma narzędzia by skutecznie realizować swoje prawo pierwszeństwa i czyni to bardzo konsekwentnie. Tak uzbrojony w przewagę mózg wysyła zamówienie, któremu nic nie może się oprzeć. Zamawia jakości i ilości. Jakości to aminokwasy, kwasy tłuszczowe, cukry proste, witaminy, elektrolity i mikroelementy. No i oczywiście woda, która stanowi ponad 90% wagowych jego masy! I jeszcze jedna uwaga – układ nerwowy z równym uznaniem traktuje rzeczywistość materialną jak i informacyjno-wirtualną. Są one dla niego równie prawdziwe.
Jesteśmy w kinie akcji – nasz bohater Rambo dokonuje nadludzkich czynów a my z nim. On jest w stresie i my jesteśmy w stresie. On walczy i my walczymy. On biegnie i my biegniemy. On biegnie a my… ? No nie, my nie biegniemy, bo my siedzimy w kinie. Ale jesteśmy w stresie tak jak i on. My? Nie, my nie jesteśmy w stresie, my się relaksujemy, przecież jesteśmy w kinie dla rozrywki, jesteśmy bezpieczni na Sali kinowej nawet jeśli rozrywka jest dosłowna, czyli realizowana z pomocą nowoczesnych materiałów wybuchowych to ma to miejsce tam, czyli na filmie a nasz własny film jest inny, odrębny, bo przecież mamy na tyle zdrowego rozsądku, żeby nie utożsamiać się z ekranowym bohaterem. Ale nie jest to prawdą dla naszego mózgu. Już od pierwszego spojrzenia na plakat reklamowy, na widok biletu w ręce, nie mówiąc o wzbudzających apetyt zwiastunach („ prapremiera 30.03.2014r.”), ON – Mózg, wie co się szykuje. I przygotowuje się do tego perfekcyjnie. Czego mu potrzeba? Paliwa, paliwa, paliwa i jeszcze raz PALIWA!!! Paliwo musi być łatwo dostępne, wysoko kaloryczne i szybko zamienialne w energię. Te warunki spełnia … CUKIER! Ale mogą być dodatki inne dla utrzymania plateu
Ciąg dalszy? Jeden seans, dwa seanse, pięć seansów… To zależy od siły przeżyć i wrażliwości kinomana. Przeprogramowanie mózgu na WIĘCEJ wynika z tych dwu przesłanek połączonych z faktem iż brak możliwości zrealizowania w sali kinowej ewolucyjnie sprawdzonej zasady ”walki lub ucieczki” WYKOLEJA MÓZGOWY MECHANIZM ZAOPATRZENIA W ENERGIĘ. Nie biegasz, nie walczysz nie używasz mięśni przygotowanych do tych zadań mózgowymi rozkazami. Powstaje sprzeczność miedzy życiem mózgu-rozkazodawcy w stresie a „odprzężeniem” ciała które właśnie oddaje się rozrywce. To tak, jakbyśmy stawali się ofiarami fałszerstwa – mózgowy komputer najpierw dostaje informacje o konieczności walki lub ucieczki, postępuje zgodnie z instrukcją na przetrwanie a potem jego rozkazy nie zostawaj pełni wykonane. Sprzężenie zwrotne tego mu nie potwierdza, więc jeszcze aktywniej wykonuje swoją pracę w oczekiwaniu na skutek, który już teraz z pewnością nie nastąpi, bo wspomniane wykolejenie zaburzyło cały organizm. Mózg żąda paliwa i nie korzysta z niego w pełni z powodu braku wsparcia metabolizmu mięśniowego. W przewadze gromadzi paliwo w postaci tkanki tłuszczowego jako zapas po który nigdy sam nie sięgnie i woła o więcej.
Praktyka kinowego wyszynku coca-coli w ciągu 20 lat ewoluowała z oferty 0.2l opakowania do 1,5l , a popcornu z małej torebki do kartonowego wiaderka w sprzedawanym dzisiaj zestawie. Mózg pozostaje głodny wrażeń i głodny paliwa. Odtąd już tylko pragnie. Nowe wrażenia udostępnia ekran a dostawca cocacoli łatwe paliwo. Obok jest cukiernia, kawiarnia i restauracje. Głód został stworzony i cud gospodarczy urzeczywistnia się na naszych oczach i z naszym udziałem.
„-Przyjdę tu jeszcze raz, bo w tym nowym kinie było za……….!”
lek.med Robert Zawiślak